Archiwum Polityki

Nominacje • Denominacje

Los rzecznika

Paweł Biedziak złożył rezygnację z funkcji szefa Biura Prasowego Komendy Głównej Policji i przeszedł na inne stanowisko w policyjnej strukturze. W opinii dziennikarzy, którym od pięciu lat udzielał informacji, to zła decyzja, bo Biedziak był dobrym rzecznikiem. Zawsze gotowy do odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Paweł Biedziak uważał, że policja powinna pracować przy otwartej kurtynie – nie ma tematów tabu, nawet jeżeli dotyczą policyjnych wpadek. Metodycznie od 1997 r. budował w KGP nowoczesny pion informacyjny. Szkolił młodych policjantów z całej Polski w zakresie public relation, by potrafili współpracować z mediami. To nie kolejni komendanci główni powodowali, że wzrastało społeczne zaufanie do działań polskiej policji, ale rzetelna robota rzecznika.

Absolwent wydziału teologii, podobno chciał zostać księdzem, ale w 1991 r. skusiła go praca w policji. Początkowo w Szczecinie, gdzie najpierw w wydziale prewencji zajmował się nieletnimi, a od 1994 r. sprawował funkcję rzecznika komendanta wojewódzkiego. Awans do KGP według dziennikarzy był w pełni zasłużony. Dlaczego więc odchodzi? Od dawna miał na pieńku z kilkoma prokuratorami, którzy uważali, że Biedziak ujawnia za dużo. Nie chcąc, by jego osoba kojarzyła się z jakimś konfliktem, wolał zrezygnować.

Polityka 36.2002 (2366) z dnia 07.09.2002; Ludzie i wydarzenia; s. 12
Reklama