Archiwum Polityki

Gdzie hetmanów dwóch

Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi na Ukrainie nadal trudno zrozumieć, kto jest czyim wrogiem, a kto sojusznikiem. Przedstawiamy dwie próby wyjaśnienia.

Co właściwie dzieje się w królestwie Wiktora Juszczenki? Nic nowego. Ukraińskie realia polityczne mogą budzić zdumienie jedynie na tle pozornie uładzonej sytuacji w Rosji. Posłowie rosyjskiego cara, odwiedzając Baturyn (siedzibę hetmanów Iwana Mazepy i Kiryła Rozumowskiego – przyp. red.), byli zdumieni różnorodnością grup i interesów w otoczeniu wodza, jak również tym, że sam hetman, który cieszył się powszechną miłością i niepodważalnym autorytetem wśród kozaków, w dowolnym momencie mógł być rozszarpany przez starszyznę i zapomniany przez naród. Współczesna ukraińska historia polityczna potwierdziła, że z wielością interesów musiał liczyć się nawet taki wytrawny gracz, jak pierwszy prezydent kraju Leonid Krawczuk i tak doświadczony poskramiacz cudzych apetytów, jak jego następca – Leonid Kuczma. Wiktor Juszczenko doszedł do władzy, doskonale wykorzystawszy tę rozmaitość. Jednakże może się ona okazać poważnym problemem dla jego własnej przyszłości politycznej.

Ukraińskie varieté

W obozie pomarańczowych od początku znajdowali się ludzie różniący się kontaktami politycznymi i biznesowymi. Gdy Julia Tymoszenko i socjalista Ołeksandr Moroz byli wśród organizatorów akcji Ukraina bez Kuczmy (w 2001 r. po zarzutach, że to prezydent Kuczma kazał zabić dziennikarza Gongadze), Wiktor Juszczenko razem z prezydentem nazywał działaczy opozycji faszystami. Jeśli spojrzymy jeszcze głębiej w przeszłość, zobaczymy tam wspomnianego Moroza jako lidera komunistycznej większości w Radzie Najwyższej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, Julię Tymoszenko jako współpracownicę byłego premiera Pawła Łazarenki (dziś w amerykańskim więzieniu) i Wiktora Juszczenkę, który nazwał Leonida Kuczmę swoim politycznym ojcem.

Polityka 12.2006 (2547) z dnia 25.03.2006; Świat; s. 42
Reklama