Archiwum Polityki

Agresja zamiast argumentów

W odwecie za to, że Rada Polityki Pieniężnej nie obniżyła ponownie stóp procentowych, Sejm przez dwa dni zajmował się jej karceniem i obrzucaniem niewybrednymi obelgami prezesów NBP.

Nie jest tak, jak chcieliby posłowie, że powodzenie rządowej strategii gospodarczej zależy tylko od dalszej obniżki stóp – to zaledwie jeden z warunków. W tej najważniejszej dziś dla kraju sprawie sporo do zrobienia ma też rząd, a najwięcej parlament. Na razie rząd sporządził tylko ogólny plan lekcji do odrobienia. Dopiero za kilka tygodni zacznie przekazywać Sejmowi projekty konkretnych ustaw. Już dziś jednak, nie tylko z szeregów opozycji, płyną pomruki niezadowolenia m.in. z liberalizacji prawa pracy, świadczące o tym, że przepchnięcie projektów przez własne szeregi nie będzie dla koalicji łatwe. Uchwalenie budżetu 2002 pokazało, że do koniecznej reformy finansów publicznych Sejm również nie jest gotowy. Nie udało mu się nawet zmieścić w pierwotnym, nienaruszalnym limicie wydatków. Posłowie rozdali prawie 2 mld zł więcej, udając, że wierzą, iż do budżetu wpłynie więcej z podatku VAT (od dwóch lat wpływy są o ponad 4 mld zł mniejsze od zakładanych). Tak naprawdę więc w walce z bezrobociem parlament nie zrobił jeszcze niczego, zatem powściągliwość RPP wydaje się uzasadniona. Demokracja może dać władzę każdemu. Żeby ją jednak wykorzystać dla dobra kraju, trzeba mieć jeszcze poczucie odpowiedzialności i elementarną wiedzę o gospodarce. Wielu naszym posłom brakuje jednego i drugiego.

Joanna Solska

Polityka 10.2002 (2340) z dnia 09.03.2002; Komentarze; s. 13
Reklama