Archiwum Polityki

Tarcza na niebie

Niszczenie nadlatujących rakiet wroga za pomocą antyrakiet przypomina pod względem skali trudności strącenie kuli karabinowej za pomocą pocisku wystrzelonego z innego karabinu. Mimo to Amerykanie postanowili już zainwestować 60 mln dolarów w budowę systemu antyrakietowego.

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że obecnie jedynym miastem na świecie chronionym antyrakietową tarczą jest... Moskwa. System obronny tworzą dwa pierścienie składające się ze 100 wyrzutni przeciwrakiet, centralnego punktu dowodzenia i naprowadzania, satelitów rozpoznawczych oraz potężnych stacji radiolokacyjnych. Oczywiście najważniejszym elementem systemu są antyrakiety: dalekiego zasięgu (zdolne do przechwytywania celów lecących jeszcze w przestrzeni kosmicznej) oraz rakiety hiperdźwiękowe średniego zasięgu (poruszające się z kilkukrotną prędkością dźwięku) potrafiące strącać obiekty do pułapu 35 km.

Antyrakietowe pierścienie zaczęły powstawać wokół Moskwy jeszcze pod koniec lat sześćdziesiątych, czyli niedługo przed podpisaniem w 1972 r. przez USA i ZSRR traktatu ABM, czyli układu o ograniczeniu strategicznych systemów obrony przeciwrakietowej. Wprowadzał on zakaz dalszej rozbudowy oraz tworzenia systemów przeciwrakietowych „na morzu, w powietrzu, kosmosie i na ruchomych wyrzutniach”, które byłyby w stanie niszczyć nadlatujące strategiczne pociski balistyczne o zasięgu ponad 5,5 tys. km. Czy w takim razie Rosjanie budując system antyrakietowy wokół Moskwy złamali to porozumienie? Nie, gdyż układ ABM pozwalał każdej ze stron na ochronę antyrakietową jednego miejsca. ZSRR skorzystał z tej możliwości budując taką tarczę wokół Moskwy. Amerykanie planowali zrobić to samo, ale wokół wyrzutni rakiet międzykontynentalnych w bazie Grand Forks w Północnej Dakocie. Zarzucili jednak te plany. Natomiast pierścienie wokół Moskwy cały czas są modernizowane i gotowe do użycia.

Jednak obecnie to nie Rosjanie grają pierwsze skrzypce w budowie systemów antyrakietowych.

Polityka 10.2002 (2340) z dnia 09.03.2002; Społeczeństwo; s. 76
Reklama