Archiwum Polityki

Muzyka gra, licznik bije

Między władzą i artystami miało być dobrze, a jest źle. Poszło o pieniądze. Twórcy są przekonani, że SLD sięga do ich kieszeni, by przed wyborami kupić sympatię stacji radiowych i telewizyjnych.

Konflikt wybuchł, kiedy rząd zaprezentował poprawioną wersję nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Pojawił się tam art. 20c ustalający górny limit wydatków, jakie nadawcy radiowi i telewizyjni mogą ponieść z tytułu wynagrodzeń dla autorów, artystów wykonawców oraz producentów fonogramów i wideogramów za wykorzystane na antenie utwory. W przypadku stacji telewizyjnych i radiowych nie mogą one przekroczyć 3 proc. rocznych wpływów, dla sieci telewizji kablowej limit jest niższy, bo wynosi 1,5 proc. To dużo mniej niż nadawcy radiowi i telewizyjni płacą dzisiaj.

Prof. dr hab. Jan Błeszyński, specjalista w dziedzinie prawa własności intelektualnej, konsultant największych organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, uważa, że artykuł 20c może mieć katastrofalne konsekwencje dla polskich twórców. – Jego uchwalenie doprowadziłoby do destabilizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi na wiele lat, powodując sytuację, w której twórcy, artyści oraz producenci fonogramów i wideogramów przestaliby otrzymywać należne im wynagrodzenia – twierdzi prof. Błeszyński.

Obowiązujący dziś system rozliczania się stacji radiowych i telewizyjnych z twórcami przewiduje przymusowe pośrednictwo organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi (prawa pokrewne przysługują artystom wykonawcom – m.in. aktorom, śpiewakom, muzykom – oraz producentom fonogramów i wideogramów). Idea systemu jest teoretycznie prosta: nadawca radiowy czy telewizyjny wykorzystuje rozmaite utwory artystyczne na skalę masową i nie jest w stanie negocjować i rozliczać się z każdym autorem czy artystą. Robi to za pośrednictwem wyspecjalizowanych organizacji, które oferują mu powierzony im przez twórców repertuar, ustalając jednocześnie system odpłatności.

Polityka 35.2002 (2365) z dnia 31.08.2002; Kultura; s. 52
Reklama