Archiwum Polityki

Nowe jak stare

Rzeczy dobrze zaprojektowane są odporne na działanie czasu. Z wiekiem zyskują nawet uroku. Karierę robi moda na oldskul, czyli stroje i wyroby przemysłowe stylizowane na drugą połowę XX w. W Tychach rusza właśnie produkcja oldskulowego Fiata 500, naśladującego kształtem słynny pierwowzór.

Fiat 500 miał w sobie coś. Choć narodził się ponad pół wieku temu, a jego produkcję zakończono w 1975 r., ten mały, pękaty samochodzik, dzieło projektanta Dante Giacosa, wciąż budzi ciepłe uczucia. Kiedy niedawno znany brytyjski program telewizyjny „Top Gear” ogłosił plebiscyt na najbardziej seksowne auto wszech czasów, wygrał właśnie Fiat 500. W pobitym polu zostały, zdawałoby się, dużo seksowniejsze, a z pewnością bardziej luksusowe modele jak Aston Martin DBS (ulubione auto Jamesa Bonda) czy Maserati Quattroporte.

Gdyby tego wyboru dokonali Włosi, można byłoby go łatwo zrozumieć. Fiat 500 jest ikoną włoskiej motoryzacji. To pierwsze prawdziwie masowe auto; wyprodukowano je w prawie 4 mln egzemplarzy. Jest tym, czym dla Niemców był Volkswagen garbus, a dla Polaków Fiat 126p (notabene bliski krewniak pięćsetki). Niemal każda włoska rodzina ma jakieś wspomnienia związane z Fiatem 500. Jednak wyboru malucha dokonali nie Włosi, a chłodni Brytyjczycy, którzy na dodatek mają własną motoryzacyjną ikonę – Mini Coopera. Ten nie wszedł nawet do pierwszej dziesiątki.

– Czasem tak bywa, że jakiś przedmiot zbliża się do doskonałości. Decyduje o tym splot wielu czynników – artystycznych, użytkowych, ale także określony kontekst społeczny. Z takim zjawiskiem mamy do czynienia w przypadku Fiata 500 – wyjaśnia Robert Majkut, designer i projektant wzornictwa użytkowego, właściciel firmy Robert Majkut Design.

Trzy plus jeden

Szefowie włoskiego koncernu długo nie dostrzegali potencjału, jaki kryje się w seksownym maluchu sprzed pół wieku. Przełomem okazał się salon samochodowy w Genewie, gdzie pokazano model koncepcyjny Trepiuno (trzy plus jeden). Była to stylistyczna zabawa na motywach Fiata 500, rodzaj ciekawostki, jaką wozi się na salony, by przyciągać uwagę zwiedzających.

Polityka 27.2007 (2611) z dnia 07.07.2007; Rynek; s. 40
Reklama