Archiwum Polityki

Traktat jest nagi

Gdyby wypadało zajrzeć do walizki prezydenta, okazałoby się, że przywiózł on z Brukseli zupełnie coś innego, niż się wydawało. Może jednak warto wczytać się w te dokumenty!

Po każdym szczycie, który zakończył się mniej lub bardziej zgniłym kompromisem, premierzy i prezydenci wracają do kraju i obwieszczają zwycięstwo. Tak postąpili i Leszek Miller, i Marek Belka – teraz też prezydent Lech Kaczyński. Mało kto zakwestionował jego sukces. Nawet opozycja już zapomniała, jakie cele rząd i prezydent stawiali sobie przed szczytem: traktat konstytucyjny miał przecież być martwy, a UE miała się stać unią suwerennych państw, której legitymizacja miała pochodzić od parlamentów narodowych, a nie od Parlamentu Europejskiego (cytat z programu PiS).

Polityka 27.2007 (2611) z dnia 07.07.2007; Świat; s. 50