Archiwum Polityki

Inwazja japońców

Coraz więcej obcych gatunków zwierząt zadomawia się w naszych wodach. Czy należy je bezwzględnie tępić?

Podłożem ekspansji obcych gatunków w przyrodzie były początkowo zmiany geomorfologiczne w układzie lądów i oceanów oraz zmiany klimatu, wyjaśnia dr inż. Piotr Hliwa z Katedry Ichtiologii Wydziału Ochrony Środowiska i Rybactwa na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Wszystko to jest dzisiaj tak odległą historią, że współzależność i współistnienie ze sobą żywych organizmów przyjmujemy jako coś naturalnego. Dlatego pojawianie się kilkakrotnie w Bałtyku na przykład miecznika, dochodzącej do 5 m ryby podobnej do marlina, czy niektórych gatunków rekinów traktowane było w kategorii ciekawostki przyrodniczej.

Jednak łowienie przez wędkarzy w jeziorze Kiernoz koło Olsztyna muławki bałkańskiej, w Warcie i dorzeczu Małej Panwi muławki wschodnioamerykańskiej, a w Zatoce Gdańskiej babki czarnej jest już sygnałem, że coś się w polskim wodnym świecie niedobrego dzieje. Bo są to gatunki obce, które w naszych wodach zaczynają się rozpychać.

Sumik ikrożerca

Jak do nas dotarły, skąd przybyły? Jakie mają zamiary? Czy należy je uznać za biointruzów i wypowiedzieć im wojnę? – Najlepiej używać terminów: gatunek obcy lub inwazyjny – twierdzi dr Antoni Amirowicz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie.Według mojego stanu wiedzy, na rodzimą ichtiofaunę składają się 84 gatunki ryb, nie licząc minogów, w tym dziewięć to ryby dwuśrodowiskowe, a więc wędrowne lub tworzące formy osiadłe i wędrowne, 43 słodkowodne i 32 morskie. Jak dotąd, wiadomo o 13 pomyślnych aklimatyzacjach, które są efektem celowych introdukcji, przypadkowych zawleczeń lub otwarcia naturalnych dróg ekspansji.

Świadomie sprowadziliśmy z Ukrainy do Polski amura białego, zwanego chińskim karpiem, tołpygę białą i pstrą.

Polityka 27.2007 (2611) z dnia 07.07.2007; Nauka; s. 82
Reklama