Archiwum Polityki

Na Francuza przerobić

Francja może podzielić się doświadczeniem z Europą, która po 11 września odkryła, że ma na swym terenie wybuchową mieszankę etniczno-religijną. Kolorowi imigranci nie są marginesem rzeczywistości. Także w Niemczech, Anglii, Włoszech, Hiszpanii, w Europie Wschodniej stają się wyzwaniem, jak pogodzić demokrację z bezpieczeństwem.

We wrześniu sąd w Wersalu po 10-letnim postępowaniu ostatecznie uniewinnił policjanta Pascala Hibolta od zarzutu spowodowania śmierci 23-letniego Youssefa. W 1991 r. Youssef zginął od strzału w potylicę oddanego ze znacznej odległości, kiedy kradzionym autem urządził rodeo w dzielnicy-sypialni Mantes-la-Jolie (60 km od Paryża, szeroko rozumiane przedmieście stolicy).

Żeby wybrnąć z francuskiego problemu trudnych przedmieść – którego śmierć Youssefa jest kolejnym przykładem – premier Lionel Jospin ogłosił plan walki z gettem. Ma się on składać z trzech elementów: wyburzania blokowisk zamienionych w slumsy – w tempie 30 tys. mieszkań rocznie; budowania nowych, ale tylko tam, gdzie ich liczba nie przekroczy 20 proc. pozostałych mieszkań i wreszcie renowacji tego, co nie zostanie zburzone. Operacja ma kosztować w ciągu najbliższych 5 lat 35 mld franków (ok. 70 mld zł).

We Francji jest 3,7 mln mieszkań socjalnych (tzw. aszelemy – od ich administracyjnego skrótu HLM, czyli w wolnym tłumaczeniu Mieszkania Umiarkowanego Czynszu), z czego około miliona znajduje się w miejscach podwyższonego ryzyka socjalnego. W Paryżu aszelemy są zarezerwowane przede wszystkim dla urzędników państwowych (policja, nauczyciele, strażacy itp.), a ich zdobycie jest niezmiernie trudne. Natomiast na przedmieściach, nazywanych banlieu, które obejmuje plan Jospina, można w aszelemach zamieszkać stosunkowo łatwo.

Banlieu to także element kultury. W latach 80. o brzydkich chłopcach z przedmieść, którzy sieją strach w mieście, śpiewał – tragicznie zmarły w wypadku helikopterowym nad Saharą – Daniel Balavoine. W filmach podparyskie aszelemy pokazywane są niemal jak amerykańskie getta, co jest tu synonimem największego upadku.

Polityka 45.2001 (2323) z dnia 10.11.2001; Świat; s. 35
Reklama