Sławomir Mizerski: – Panie profesorze, dlaczego tak wielu ludzi ignoruje lub wręcz nie lubi matematyki?
Jan Madey: – Ponieważ matematyka kojarzy im się z czymś bardzo trudnym, niezrozumiałym, niepotrzebnym i co więcej – niemożliwym do ogarnięcia. Według mnie to wyłącznie sprawa złego nauczyciela i złego podejścia. Bo matematyka to wspaniały trening umysłu.
Jakie pan, informatyk, ma oczekiwania pod adresem wykształconego Polaka w kwestii znajomości matematyki?
Jak wiadomo po treningach gimnastycznych uzyskuje się pewną sprawność. I ja oczekuję, że matematyka pozwoli ludziom osiągnąć sprawność umysłową niezbędną do normalnego funkcjonowania.
Mam nadzieję, że nie oczekuje pan ode mnie, że pamiętam konkretne formuły matematyczne?
Nie, chociaż mam nadzieję, że – tak jak w każdej dyscyplinie – zna pan pewne podstawowe fakty, prawa i na przykład, gdy słyszy pan o twierdzeniu Pitagorasa, to ten termin się panu z czymś konkretnym kojarzy.
Niechęć do matematyki to tak naprawdę niechęć do gimnastykowania się?
Niechęć do wysiłku intelektualnego. A wysiłek jest niezbędny do opanowania każdej umiejętności czy dziedziny wiedzy. Matematyka jest o tyle specyficzna, że w niej niewiele osiąga się za pomocą zwykłego wkuwania na pamięć, ponieważ trzeba cały czas myśleć, wyciągać wnioski i działać aktywnie.
Dobra forma matematyczna usprawnia czy wręcz umożliwia dialog publiczny?
Owszem. Dodać należy także aktywne życie umysłowe. Brak logicznego myślenia daje się niestety zauważyć wszędzie.
W życiu publicznym mamy obecnie sezon afer, a po ostatniej maturze mówi się już o aferze matematycznej, ponieważ wyniki z tego nieobowiązkowego przecież przedmiotu były bardzo słabe.