Archiwum Polityki

Judyta ze słonecznej strony ulicy

Od wielu tygodni nie schodzi z listy bestsellerów. Nic dziwnego, ludzie uwielbiają czytać o tym, że wszyscy naokoło mają problemy (jeszcze lepiej, jeżeli większe niż oni sami). „Nigdy w życiu!”, pierwsza część cyklu powieściowego „Żaby i anioły” Katarzyny Grocholi, jest dowodem na to, że najlepiej sprzedaje się miłość i jej nie zawsze najskuteczniejsze poszukiwania, oczywiście zakończone happy endem.

Katarzyna Grochola: Ludzie szukają książek, które dobrze się kończą i które czyta się z przyjemnością. Rzeczywistość jest czasami szara i przygnębiająca, a ja powiedziałam sobie, że będę chodzić po słonecznej stronie ulicy. O niej także chcę pisać. W „Nigdy w życiu!” odwołuję się do prostych rzeczy. Każdy z nas potrzebuje ciepła, zrozumienia, przyjaźni. Wszyscy tęsknią za miłością, niewielu jednak potrafi się do tego przyznać. Pracujemy po kilkanaście godzin na dobę, zarabiamy coraz mniejsze pieniądze, nie potrafimy poukładać sobie życia, tłumimy najlepsze uczucia.

Moja bohaterka Judyta na przekór wszystkiemu radzi sobie w życiu. Jest niezależna i wie, że jeśli człowiek sam jest niepoukładany, to mu się nie poukłada. Mogę zdradzić, że w kolejnych częściach książki nie będzie jej łatwo. Nie wiem jeszcze, ile tomów powstanie. To w tej chwili nie zależy tylko ode mnie, może nawet bardziej od Judyty.

O jej kłopotach piszę z poczuciem humoru. Myślę, że jest to konieczne. Mamy skłonności do nadymania się, myślenia o sobie jako o kimś bardzo ważnym. Moja książka ma przynosić ludziom ulgę. Chciałabym, żeby pokazywała, że z każdej sytuacji jest wyjście i nigdy nie należy się poddawać. Stąd chyba popularność „Nigdy w życiu!

Polityka 44.2001 (2322) z dnia 03.11.2001; Kultura; s. 48
Reklama