Archiwum Polityki

Prokurator pod presją

Prokurator Marek Wełna z wydziału przestępczości zorganizowanej krakowskiej prokuratury apelacyjnej, stojący na czele zespołu prowadzącego największe w kraju śledztwo w sprawie tzw. mafii paliwowej, niespodziewanie podał się do dymisji. Pismo w tej sprawie złożył 1 marca. Jako powód swojej decyzji podał problemy w porozumieniu się z nowymi przełożonymi.

W krakowskiej prokuraturze apelacyjnej doszło ostatnio do wielu zmian kadrowych. Jej dotychczasowy szef prok. Bogusław Słupik awansował na dyrektora departamentu legislacyjno-prawnego Prokuratury Krajowej, a zastąpił go prok. Józef Giemza, cieszący się zaufaniem polityków PiS od czasu, kiedy jako szeregowy prokurator z Kielc zajmował się osławionym śledztwem w sprawie dziennikarzy w 2001 r. Miejsce odwołanego naczelnika wydziału p.z. Janusza Śliwy zajął prok. Marek Woźniak. Według prokuratorów z Krakowa (wszyscy zastrzegają anonimowość) zaczęło dochodzić do interwencji nowych przełożonych w prowadzone sprawy. – Wełna to twardziel, łatwo się nie poddaje, ale tym razem chyba trochę z naciskami przesadzili i Marek powiedział: nie! – mówi jeden z prokuratorów z krakowskiej PA.

Marek Wełna kierował kilkunastoosobowym zespołem prokuratorów z całej Polski rozpracowującym powikłane wątki przestępstw paliwowych. – Miał świetne rozeznanie, pamięć i bezbłędnie kojarzył, nie trzeba było tracić czasu na szperanie w aktach, jego wiedza była bezcenna – ocenia były przełożony Wełny.

– Kiedy do naszej prokuratury przyszli nowi przełożeni, zaczęły się kłopoty – ujawnia jeden z prokuratorów grupy paliwowej. – Domagali się, aby zajmować się konkretnymi wątkami, a inne odkładać na bok, Marek nie godził się z tym.

Polityka 13.2006 (2548) z dnia 01.04.2006; Ludzie i wydarzenia; s. 20
Reklama