Archiwum Polityki

Ósmy dzień tygodnia pracy

Stuosobowa załoga fabryki w Niedźwiadach koło Kalisza solidarnie jednego dnia złożyła wymówienia z pracy. Bo właściciel firmy nie płacił i groził pistoletem. Bilans po ośmiu dniach od wszczęcia protestu: przywódcy załogi bez pracy, maszyny w fabryce chodzą pełną parą, poseł Samoobrony zbija kapitał polityczny.

W środę po Świętach Wielkanocnych mieli się znów spotkać, całą setką przed bramą fabryki w Niedźwiadach. To był siódmy dzień, odkąd postawili się właścicielowi i zatrzymali maszyny. Mieli pojechać do Kalisza do adwokata, żeby pozwać właściciela do sądu. Od rana stolarze Karol, Jurek i Zbyszek dzwonili do siebie nawzajem i do innych kolegów z fabryki, żeby wszyscy na pewno przyszli, bo wiadomo, że kupa ludzi robi wrażenie. Karol przekonywał kolegów, że są górą i że Piotr K.

Polityka 16.2002 (2346) z dnia 20.04.2002; Społeczeństwo; s. 87