Archiwum Polityki

V jak Vendetta

Nowa superprodukcja braci Wachowskich „V jak Vendetta” jest chyba pierwszym tak ostentacyjnie anarchistycznym filmem od czasu „Zabriskie point” Antonioniego. Futurystyczny komiks słynnych twórców trylogii „Matrix” kończy się nawet podobnie, bo równie zaskakującą i piękną sekwencją wysadzenia w powietrze symbolu mieszczańskiej władzy. Nie jest to co prawda wystawna willa burżujów zmiatana z powierzchni ziemi w rytm psychodelicznej muzyki Pink Floyd, tylko brytyjski parlament walący się w gruzy przy dźwiękach klasycznej symfonii, niemniej sens zostaje zachowany.

Polityka 14.2006 (2549) z dnia 08.04.2006; Kultura; s. 64
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >