Archiwum Polityki

Emancypantki

Młode japońskie dziewczęta, zanim przeistoczą się w matki lub posłuszne pracownice korporacji, szaleją na skuterach, zakładają wymyślne buty na koturnach i masowo tlenią włosy. Używają form gramatycznych dotąd zastrzeżonych dla mężczyzn i bardzo ostentacyjnie obnoszą się ze swoją niezależnością. Dość wcześnie też wyprowadzają się z rodzinnego domu.

Ze światem gejsz młode japońskie dziewczęta nie mają nic wspólnego, przypominają raczej awangardową artystkę Yoko Ono. Tak samo jak wdowa po Johnie Lennonie nie jedzą mięsa i angażują się politycznie, co nie jest najlepiej odbierane w pokoleniu ich dziadków. Swobodniej traktują związki. Wiele z nich w ogóle nie ma planów matrymonialnych. Oto jak ujął to jeden z bohaterów dramatu „Epitafium dla wieloryba” (autorstwa współczesnego pisarza Yoji Sakate), opiekun przyszłej panny młodej: „Może i wydłuży wam się trochę narzeczeństwo.

Polityka 15.2006 (2550) z dnia 15.04.2006; Świat; s. 52