Archiwum Polityki

Brama do nieba, brama do piekła

Awantura z powodu duńskich karykatur Mahometa czy u nas wokół magazynu ilustrowanego, który twarz piosenkarki madonny wpisał w obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, skłania do przypomnienia wielkich historycznych sporów o miejsce obrazów w religii.

Ten, kto dwadzieścia tysięcy lat temu namalował byka na ścianie pieczary, nie był artystą, lecz szamanem. Miał władzę nad rytuałem i plemiennymi tajemnicami, ale nie nad naturą. Sporządzony przez niego wizerunek miał moc magiczną. Budził nabożny lęk, bo w odróżnieniu do prawdziwego byka nie można go było zabić. Mógł stać się totemem, znakiem tożsamości grupowej i zarazem stanowił tabu – tylko szaman mógł go namalować, bo tylko on wiedział, jak okiełznać tkwiące w obrazie demony lub sprawić, że obraz stał się ciałem.

Polityka 15.2006 (2550) z dnia 15.04.2006; Historia; s. 84