Archiwum Polityki

Po tej samej stronie

Władysław Frasyniuk. powtórnie wybrany na przewodniczącego Unii Wolności

Ciągle znajdujemy się w okowach dawnych podziałów i Leszek Miller, swoją nazbyt partyjną polityką, nie ułatwia nam ich przełamywania. Prawdą jednak jest, że w sprawie integracji europejskiej, otwartości na świat, tolerancji znaleźliśmy się po tej samej stronie. Należy się więc zastanowić, gdzie dzisiaj tkwią prawdziwe zagrożenia dla polskiej demokracji, bo chyba jednak nie w SLD. Mimo wszystkich zastrzeżeń do SLD i krytycznego postrzegania wielu zachowań tej partii jest cel nadrzędny: integracja widziana jako szansa dla Polski i jednocześnie jako wielkie wyzwanie cywilizacyjne. To ta sprawa wyznacza nowy podział, jaki coraz wyraźniej rysuje się w polskiej polityce. Na Kongres Unii (17.02.– red.) po raz pierwszy zaprosiliśmy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i cieszymy się ciepłymi słowami, jakie do nas skierował. Zaprosiliśmy go dlatego, że jesteśmy otwarci na innych i cenimy otwartość prezydenta, widzimy w nim sojusznika w realizacji naszych celów i zasad. Aleksander Kwaśniewski jest pierwszym politykiem tamtej strony sceny politycznej, który zaczął działania na rzecz dobra wspólnego, który potrafi przełamywać historyczne podziały. Z nim też jesteśmy po tej samej stronie w wielkim europejskim wyzwaniu. W moim przekonaniu, zagrożeniem dla integracji nie są te partie, które się przeciw niej wyraźnie opowiadają, ale te, które są proeuropejskie, ale nie bardzo wiedzą, jak się zachować wobec starań SLD. Historyczne podziały powodują, że albo milczą, albo zgłaszają zastrzeżenia, które w istocie wzmacniają front antyeuropejski.

Kongres jest jednak zawsze także wewnętrznym rachunkiem sumienia partii. Wydaje mi się, że Unia Wolności w przeszłości błądziła dlatego, że chciała być partią dla wszystkich.

Polityka 8.2002 (2338) z dnia 23.02.2002; Komentarze; s. 15
Reklama