Archiwum Polityki

Cytaty

Niemcy nazwali ten budynek Kohlosseum. Przewodnik na statku wiozącym turystów Szprewą wyjaśnia z przekąsem: „to dokładna kopia dworca kolejowego w Baku”. Berlińczycy nie ustają w wymyślaniu kolejnych złośliwości pod adresem monumentu. Ponieważ architekci przewidzieli zdobiące fasadę wielkie owalne okno, naród określa dzieło jako Wielką Pralkę. Rzecz w tym, że ta pralka to nowa siedziba Urzędu Kanclerskiego, przeniesionego po zjednoczeniu Niemiec z prowincjonalnego Bonn do Berlina. Ośmiopiętrowy gigant jest dokładnie osiem razy większy od waszyngtońskiego Białego Domu, a londyńska siedziba premiera przy Downing Street cała zmieściłaby się w jego foyer. Główny lokator kanclerz Gerhard Schröder też żartuje: „mogłoby to być o rozmiar mniejsze”. Ale stało się. Nowa siedziba, która kosztowała podatników 235 mln euro, jest pomnikiem zaprojektowanym przez jego poprzednika Helmuta Kohla. Czy raczej, jak komentuje wielu, pomnikiem pychy i nieposkromionej chęci władzy Kohla, która ostatecznie doprowadziła go do upadku.

Newsweek, Nowy Jork

Polityka 19.2001 (2297) z dnia 12.05.2001; Cytaty; s. 14
Reklama