Archiwum Polityki

Towar dobrze opakowany

Gdyby artykuł Antoniego Libery pt. „Seans uwielbienia” (POLITYKA 16) przeczytać dosłownie, to można by odnieść wrażenie, że autor poczytnej powieści „Madame”, niczym kwiat, zbuntował się przeciwko własnym korzeniom. Sukces tego autora na krajowych i zagranicznych rynkach książki wynika z jego niewątpliwego talentu, ale jest także efektem profesjonalnych zabiegów promocyjnych i handlowych, których areną są targi książki.

Czy targi książki, których na świecie bez liku, stanowią rzeczywiste zagrożenie dla literatury? Antoni Libera stawia dramatyczne pytania: „Co cała ta (targowa) rzeczywistość ma wspólnego z literaturą i sztuką? Czy działa na nią stymulująco? Czy można ją uznać za współczesnego mecenasa?”. I odpowiada: „Co do mnie, mam poważne wątpliwości...”.

Antoni Libera dał wyraz niepokojowi, który w mniejszym lub większym stopniu, a od kilku lat ze wzmożoną siłą, towarzyszy wszystkim polskim pisarzom uczestniczącym w rozmaitych książkowych imprezach, zwłaszcza tych międzynarodowych.

Polityka 19.2001 (2297) z dnia 12.05.2001; Kultura; s. 65
Reklama