Archiwum Polityki

Zabłąkana spalarnia

Kilka tygodni temu osiemnaście tirów przywiozło z Austrii do Polski rozłożoną na części spalarnię odpadów niebezpiecznych. Zapłacił za nią unijny fundusz PHARE. Według planu Ministerstwa Środowiska urządzenie miało zostać szybko zmontowane i rozpocząć pracę w którymś z czterech miast: w Częstochowie, Knurowie, Jaworznie albo Choszcznie. Plan nie wypalił. Spalarnia leży bezużytecznie w halach śląskiej huty. Albo znajdzie się dla niej miejsce, albo przepadną unijne 2 mln euro, a zostaną śmiecie.

Ustawa mówi, że odpady niebezpieczne „ze względu na swoje pochodzenie, skład chemiczny, biologiczny, inne właściwości i okoliczności stanowią zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi albo dla środowiska”. Wielkim problemem w Polsce są odpady pestycydowe, głównie przeterminowane sztuczne nawozy wycofane z rolnictwa jeszcze w latach 70. Nie rozkładają się. Czekają na spalenie albo na koniec świata. Stanisław Stobiecki, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin (IOR) z Sośnicowic, oblicza, że samych nieprzydatnych nawozów chemicznych jest w kraju do 60 tys.

Polityka 18.2001 (2296) z dnia 05.05.2001; Kraj; s. 22