Archiwum Polityki

W Marxloh, tureckiej wiosce

Zamiast zintegrowanego społeczeństwa wielokulturowego w Niemczech rośnie obce, rządzące się swoimi prawami, społeczeństwo równoległe – twierdzi Necla Kelek, niemiecko-turecka socjolog, autorka książki „Utraceni synowie”.

Położona na północy Duisburga dzielnica Marxloh, nazywana też Małą Ankarą, nie ma dobrej opinii. – Niezasłużenie – twierdzi 20-letni Mehmed, który tu się urodził i wychował. W Marxloh żyje się nieźle, ale przede wszystkim – u siebie. Co trzeci mieszkaniec dzielnicy jest Turkiem i nie trzeba znać niemieckiego, by zrobić zakupy, pójść do lekarza czy załatwić przelew w banku. Za złą sławę Marxloh Mehmed wini media. Niemieccy dziennikarze zjawiali się tutaj za każdym razem po dramatycznych wydarzeniach.

Polityka 21.2006 (2555) z dnia 27.05.2006; Świat; s. 60
Reklama