Archiwum Polityki

Debiut na balu

Są inne takie bale na świecie, w Paryżu, Wiedniu, Moskwie. Wystarczy na nie kupić bilet, jeśli kogoś na to stać, i można wejść tanecznym krokiem w dorosłe życie. Na warszawski Bal Debiutantów trzeba zostać zaproszonym. Dostąpić zaszczytu. I być panną lub kawalerem.

Już stylistki z firmy L'Oreal nakładają makijaż na twarze debiutantek. Jakże one w oczach się zmieniają, zachwyca się Jan Maria Poniński, debiutant, jak ładnieją. Stylistki z jednego są niezadowolone – debiutantki mają niewydepilowane brwi, zbyt szerokie, a powinny być jak węgielkiem narysowane, jak u Oleńki, jakże to: krzaczaste do delikatnego, panieńskiego makijażu? Wiele z nich w ogóle się nie maluje, dziwią się stylistyki. Dopiero tu, na balu, pierwszy raz.

Polityka 42.2008 (2676) z dnia 18.10.2008; Na własne oczy; s. 116