Archiwum Polityki

Łzy w oczach konia

Kuba ma wielkie, sarnie oczy, pełne niezachwianej wiary, że musi ratować świat. Dzięki tym piętnastoletnim oczom sporo dotychczas osiągnął: zorganizował dwa głośne koncerty charytatywne, żeby pomóc zwierzętom, trzeci – by wesprzeć biedne dzieci. Rozmawiał ponoć z samą Madonną. Trafił na pierwsze strony gazet. Obecnie planuje nagrać własną płytę.

– To podziękowania za to, co robię – Kuba wskazuje na ściany i półki swojego nienagannie posprzątanego pokoju w gdańskiej willi. Domowe twierdze piętnastolatków zwykle wykładane są landrynkowymi bądź demonicznymi twarzami muzyczno-filmowych idoli. U Kuby wiszą plakaty z imprez Kuby. Podpis: Kuba Stępniak zaprasza na koncert. Wiszą też dyplomy, listy pochwalne, dumnie stoją nagrody – a to od Owsiaka, a to od rozmaitych organizacji. Kuba nie jest przeciętnym chłopcem. Jaki inny nastolatek potrafiłby porwać do swoich idei tabuny fachowców i gwiazd estrady?

Polityka 7.2002 (2337) z dnia 16.02.2002; Społeczeństwo; s. 79