Archiwum Polityki

Jak zeschłe liście

W Skoszynie, niedaleko Nowej Słupi, na obrzeżach Gór Świętokrzyskich, ksiądz Jan Mikos stworzył schronisko dla sędziwych rolników. Zaludnia się ono przede wszystkim zimą, gdy nie dla każdego znajduje się kąt na ojcowiźnie.

Na czas zimowych chłodów ściągają do Skoszyna myszy i ludzie. Myszy chroboczą w drewnianych ścianach schroniska. Ludzi, brudnych, niedomytych, zebranych w bliższej i dalszej okolicy, przywożą radiowozy, pracownicy opieki społecznej. – Wszyscy wiedzą, że ksiądz nie potrafi odmówić człowiekowi w potrzebie – mówi pani Kazia, kucharka.

Starszych pensjonariuszy denerwują często nowi przybysze. Trudni do okiełznania wprowadzają zamęt w codzienny rytuał schroniska.

Smutne kolędowanie

Najpierw – jeszcze w stanie wojennym – była wędrówka po kolędzie.

Polityka 7.2002 (2337) z dnia 16.02.2002; Na własne oczy; s. 92