Archiwum Polityki

Przeciek goni przeciek

Pięć centymetrów brakowało, aby woda przelała się za wał jeziora Drużno, zatapiając wielkie połacie gminy Markusy. Mieszkańcom wiosek sąsiadujących z jeziorem, przez megafon ciągniony za samochodem, kazano się szykować do ewakuacji. Wielka woda jest tu niczym kontroler: brutalnie sprawdza, co zrobiono przez suche miesiące, aby się na nią przygotować.

Chałupa Michała Popadyńca nie pierwszy raz została odcięta od lądu. Taka uroda miejsca. Od lat wysyła się tu fotoreporterów i kamerzystów, by mogli efektownie oddać zagrożenie. Bowiem prawdziwe niebezpieczeństwo – nasączone wodą niczym gąbka, przesiąkające w wielu miejscach wały – nie robią takiego wrażenia jak Popadyńcowy pies wyglądający z okna na pięterku. Również obejście Stefanii Zborowskiej, sołtysa Dzierzgonki, położone w niecce między dwoma wałami, świetnie się nadaje do ilustrowania powodziowej grozy.

Polityka 6.2002 (2336) z dnia 09.02.2002; Wydarzenia; s. 19
Reklama