Archiwum Polityki

Tęcza w Asyżu

W Asyżu przeganiano modłami czarne chmury nienawiści i wojny. Kiedy, jeśli nie teraz – po Czarnym Wtorku w USA, po blitzkriegu w Afganistanie, przy wtórze eksplozji na Bliskim Wschodzie? Sceptycy kręcą głowami: modlitwy nie zakleszczą luf armat i kałaszy.

Jan Paweł II już trzeci raz zaprosił do miasta świętego Franciszka, ulubieńca ekologów i pacyfistów, delegatów głównych religii świata. O powszechny pokój modlili się oni w obecności papieża w 1986 r., gdy wiał już wiatr topiący ostatecznie lody zimnej wojny, i w 1993 r., gdy Europa z przerażeniem śledziła tragedię Bałkanów.

Dialog między religiami, ekumenizm wśród chrześcijan? Po co nam to? – pytają fundamentaliści wszelkiej maści. To tylko osłabianie naszej tradycji, rozmywanie naszej tożsamości.

Polityka 6.2002 (2336) z dnia 09.02.2002; Społeczeństwo; s. 72
Reklama