Archiwum Polityki

Niepowetowana strata

Na pierwszym posiedzeniu nowo wybranego Sejmu (19 października) nowy marszałek poinformuje posłów, jakie to ustawy rozpatrywane przez poprzedników nie zostały sfinalizowane. Zapyta, czy zgadzają się oni, by zgodnie z przyjętym obyczajem trafiły do kosza. Jak to się stało, że duża część pracy starego parlamentu pójdzie na marne?

Niepisana, ale ukształtowana w parlamentarnej praktyce oraz w doktrynie prawa konstytucyjnego tzw. reguła dyskontynuacji oznacza przerwanie nieskończonych prac nad ustawami. Chodzi o to, by nie obciążać nowego Sejmu bagażem z poprzedniej kadencji. Tak czy inaczej oznacza to marnotrawstwo energii posłów, ekspertów oraz stratę pieniędzy i ton papieru na druki, które teraz pójdą na przemiał. Uchwalenie ustawy to przecież zbiorowy wysiłek setek ludzi, cały skomplikowany system tworzenia prawa (patrz uproszczony schemat).

Polityka 42.2001 (2320) z dnia 20.10.2001; Kraj; s. 44