Archiwum Polityki

Do serca przytul jeża

Andrzej Kuziomski dzieli trzydziestometrowe mieszkanie w Krakowie z ponad 50 jeży. Ranne w wypadkach, pogryzione, zagłodzone. To jedyne pogotowie jeżowe w Polsce.

Zawsze czuł empatię do zwierząt uchodzących za dziwne. Z psami na przykład mu się nie układa, a ze szczurami owszem. Pracując jako kurier rowerowy widział na drogach dziesiątki rozjechanych i potrąconych jeży. Połączenie tych dwóch okoliczności zrodziło pasję, która pochłonęła jego życie.

Dziś już nie pracuje. Sypia po trzy, cztery godziny na dobę i to na raty. Jeże są aktywne nocą; trzeba je wtedy karmić, leczyć, sprzątać po nich. W dzień jeździ do kliniki weterynaryjnej, udziela porad (komórka dzwoni mniej więcej co 15 minut) i odpowiada na listy z całej Polski, szuka domów dla wyleczonych zwierząt, które nie nadają się już do życia w naturze.

Polityka 44.2009 (2729) z dnia 31.10.2009; Ludzie i obyczaje; s. 98
Reklama