Archiwum Polityki

Prądy pionowe

- To nie był deszcz ani oberwanie chmury, to niebo na nas runęło - wspomina Danuta Zając z ulicy Wolności w Szczytnej. W sobotnie przedpołudnie czyści wraz z rodziną dom z mułu i błota. Wody mieli po sufit. Z parteru stracili wszystko: - Mieliśmy szczęście, inni potracili życie.

Stanisława Sadko z ulicy Zdrojowej w Dusznikach również uważa, że to nie był deszcz. Deszcz to są krople, a jak urwie się chmura, to leją się strugi wody: - W nocy ze środy na czwartek było tak, jakby ktoś nad nami wylewał miliony beczek. Bez przerwy, miliony za milionami.

Sadkowie mają werandę zawieszoną nad korytem Bystrzycy Dusznickiej. Piękne miejsce. Od 44 lat, jak tu mieszkają, lubili słuchać szmeru rzeczki. Z ich okien do lustra wody zawsze było z pięć metrów.

Polityka 31.1998 (2152) z dnia 01.08.1998; Wydarzenia; s. 17