Archiwum Polityki

Samotność kamedułów

Niektórzy ludzie bez wątpienia rodzą się z genem pustelnictwa, jak się ponoć rodzimy z genem uzależnienia od substancji, idei, rzeczy, od zachowań łagodnych lub gwałtownych, dobrych, złych i wszelkich innych. Manifestuje się on religijnym powołaniem albo świeckim pragnieniem odcięcia się. Ludzie z nim przemierzają latami świat nienawidząc wszelkiej stałości albo, przeciwnie, osiadają na długo w leprozoriach i w misjach wśród obcej, izolującej inności.

U świętego Romualda gen wybuchł nagle, ale nie można powiedzieć, że nieoczekiwanie, ponieważ prędzej czy później jego działanie nieuchronnie się objawia. Przyszedł na świat w X wieku w bogatej rodzinie, jak większość świętych. Kiedy jego ojciec zabił w pojedynku krewnego, doznał wstrząsu postanawiając u benedyktynów odpokutować czyn ojca. Ale habit nie dał mu nasycenia. Zapragnął życia pustelniczego.

Kiedyś zasnął na łące i zobaczył we śnie drabinę sięgającą nieba, po której wspinali się brodaci ludzie w białych kapturach.

Polityka 31.1998 (2152) z dnia 01.08.1998; Na własne oczy; s. 76