Archiwum Polityki

Barwy kampanii

To jeszcze nie jest ta właściwa kampania, choć główni matadorzy już wychodzą na arenę. Na niespełna dwa miesiące przed wyborami do Bundestagu kanclerz Kohl sprawia wrażenie lokomotywy pod parą. W popularnym programie telewizji ZDF "I co teraz..." był pełen energii, zaczepny, jak gdyby sprawowany od 16 lat urząd kanclerski wcale go nie wyjałowił i znudził.

W Meklemburgii na spotkaniu z kuracjuszami kanclerz był ujmujący i pewny siebie. Podstawieni chłopcy z czerwonymi flagami postkomunistycznej PDS dawali mu pretekst do zjadliwych uwag, grupka prawicowych radykałów z NPD zwinęła ogony pod siebie, gdy policja zatrzymała dwóch jej aktywistów.

Mimo wyraźnej w sondażach przewagi socjaldemokratów nad chadekami sytuacja nie jest jasna. Zwolennicy obecnej, czarno-żółtej koalicji przypominają, że również cztery lata temu, na dwa miesiące przed wyborami, SPD prowadziła, a jednak Kohlowi finisz się udał.

Polityka 33.1998 (2154) z dnia 15.08.1998; Świat; s. 34
Reklama