Archiwum Polityki

Ostatni od Stalina

Rozżalony na tych, co ośmielili się pozbawić go władzy i na nowe porządki, które dla niego były nieskończonym bałaganem, długowieczny władca Bułgarii Todor Żiwkow w wydanych przed rokiem wspomnieniach ogłosił, że najważniejsze tajemnice państwowe zabierze do grobu. I właśnie zabrał. Ale może tylko jemu wydawało się, że zabiera coś cennego.

Przeżył u władzy Stalina, Chruszczowa, Breżniewa, Czernienkę, Andropowa i dopiero Gorbaczow dał mu się we znaki. W Polsce przeminęli Bierut, Gomułka, Gierek, Kania, kończył się czas Jaruzelskiego, a on trwał. Nie było w Bułgarii Czerwca, Października, Marca, Grudnia, Sierpnia i drugiego Czerwca - z wyborami po okrągłym stole. Nie było krwawych buntów wschodniego Berlina i Budapesztu, Praskiej Wiosny, rebelii Solidarności. Raz tylko, w 1965 r., grupka niezadowolonych towarzyszy partyjnych i wyższych oficerów próbowała go obalić, ale niezdarnie.

Polityka 34.1998 (2155) z dnia 22.08.1998; Świat; s. 38