Archiwum Polityki

I wojna afrykańska

Nie upłynęło nawet 15 miesięcy od objęcia rządów w Kinszasie przez Laurenta Kabilę, okrzyczanego przez świat i Afrykę niemal zbawcą odrodzonego Konga. Dziś jego władza nie sięga poza Kinszasę i tereny własnego plemienia, a w kraju trwają bitwy toczone przez buntowników wewnętrznych i wojska czterech sąsiadów.

Kongo, do niedawna Zair, trzeci co do wielkości kraj Czarnej Afryki (siedmiokrotna powierzchnia Polski), jest równie zróżnicowany kulturowo jak Sudan i zaludniony przez ponad 200 plemion jak Nigeria. Już u zarania niepodległości, przed blisko 40 laty, omal nie rozpadł się, gdy secesję ogłosiła południowa prowincja Katanga (Szaba), zamieszkana głównie przez lud Luba. Po kilku latach krwawych konfliktów z niezwykle aktywnym udziałem wielkiego kapitału międzynarodowego i wywiadów mocarstw światowych, a nawet Che Guevary, całą władzę zagarnął gen.

Polityka 36.1998 (2157) z dnia 05.09.1998; Świat; s. 42
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >