Archiwum Polityki

Wiatr od Tatr

Przypomniała mi się anegdotka. Myśliwy opowiada, jak to na Saharze zaatakował go lew.

- Strzelam - mówi. - Pudłuję. Wściekłe lwisko jest coraz bliżej. No to ja myk na drzewo.

- Przecież na Saharze nie ma drzew - przerywa mu słuchacz.

- Nie ma drzew? A któż by zwracał uwagę na taki drobiazg, gdy chodzi o życie!

Coraz ciekawiej wygląda sprawa osobistego kontaktu o. Rydzyka z kamerzystami bydgoskiej TV. Najpierw posłanka Sobecka wyjaśniła, że ojciec R. tylko "zasłaniał się ręką przed kamerą".

Polityka 37.1998 (2158) z dnia 12.09.1998; Groński; s. 93