Archiwum Polityki

Długi łyk piwa

Tylko plakaty z Gerhardem Schröderem, kilka transparentów przeciw kanclerzowi Helmutowi Kohlowi i podium z olbrzymich rozmiarów logo SPD przypominają, że jesteśmy na zebraniu wyborczym socjaldemokratycznego kandydata na urząd kanclerza Niemiec. Poza tym wszędzie widać Bawarię. Namiot, pod którym najważniejsze jest piwo, precle, golonka, smażona kiełbasa i Leberkase, kawał podsmażanej wątrobianki, bawarski przysmak. Na scenie przygrywa ludowa kapela, w większości żeńska, z rozgrzanymi dmuchaniem w puzony policzkami.

Dokładnie tak samo jakby grała Franzowi Straussowi. Zza szkła podnoszonego do ust kufla trudno rozpoznać, czy piwo pije sympatyk kanclerza, czy zaprawiony w boju socjalista. Takie same rumiane lica, taki sam oddech zadowolenia. Przy kuflu wszyscy są tacy sami. Wielkiej rewolucji nie chcą. Ale nie chcą też i kanclerza.

Jesteśmy w Augsburgu, już w Bawarii, ale jak słyszę - jeszcze niezupełnie, bo właściwie jesteśmy w Szwabii, a to jest różnica. Dla kogo? Ot, choćby dla władz landowych w Monachium.

Polityka 39.1998 (2160) z dnia 26.09.1998; Świat; s. 38
Reklama