Archiwum Polityki

Tańcząc tango

Gdy prymitywny siłacz Edo mówi ze sceny: "Nie bójcie się, byle cicho siedzieć, nie podskakiwać, uważać, co mówię, a będzie wam ze mną dobrze, zobaczycie. Ja jestem swój chłop. Tylko posłuch musi być" - publiczność bratysławskiego teatru wybucha śmiechem i bije brawo. Dla niej ów Edo jednoznacznie kojarzy się z obecnym premierem Vladimirem Mecziarem.

"Tango" pojawiło się na Małej Scenie słowackiego Teatru Narodowego mniej więcej na początku kampanii wyborczej. Być może to czysty przypadek, niemniej sztuka Sławomira Mrożka doskonale wpisała się w polityczny klimat południowych sąsiadów. Jest bowiem w "Tangu" młody, naiwny idealista Artur, który pragnie zmienić świat, jest stary Eugeniusz, który podziela jego poglądy, ale boi się stawić czoło nowym czasom, są też cyniczni rodzice Artura, bez oporu godzący się na wszelkie niegodziwości życia.

Polityka 39.1998 (2160) z dnia 26.09.1998; Świat; s. 46