Archiwum Polityki

Strach zabija róże

W Chakasji trwa kampania ziemniaczana. Ziemniak jest drugim chlebem (tego pierwszego coraz częściej brakuje). Integruje rodzinę i jednoczy z naturą. Upokarza i karmi. Chakasja jest prowincją oddaloną od Moskwy o trzy dni jazdy pociągiem. Czterysta kilometrów na południe od trasy kolei transsyberyjskiej. Niecały dzień jazdy z Krasnojarska. O Chakasji przeciętny Rosjanin nie wie prawie nic, chociaż do stolicy republiki codziennie jeździ jeden pociąg z europejskiej części Rosji.

Zaraz za sklepem kultury seksualnej Intim zaczyna się ciemnozielony park rozcięty szarym prostokątem placu. Pośrodku na kamiennym cokole trwa Lenin. Patrzy zamyślony na nową rosyjską flagę, która powiewa nad gmachem rządowym. Parking, zwykle oblężony przez służbowe Wołgi i terenowe Toyoty, dziś jest pusty.

Nie ma mera, znikli gdzieś ministrowie. Nie widać nawet oficerów Federalnych Służb Bezpieczeństwa, którzy czaili się codziennie w parkowych alejkach i wbici w śmieszne skórzane kurtki wypuszczali z ust strużki pary.

Polityka 39.1998 (2160) z dnia 26.09.1998; Na własne oczy; s. 100
Reklama