Archiwum Polityki

Pazury natury

NULL

Moja uliczka na warszawskim Żoliborzu powoli traci drzewa. Co roku coś ubywa; to brzoza nadto nachyliła się w stronę domu i musiała oddać pień pod piłę, to dwa głogi rosnące od przed wojny padły na chodniki, chyba pod wpływem mrozów, i nie ma siły, która mogłaby usunąć pnie i na to miejsce zasadzić coś innego. Najbardziej bolesny proces zachodzi w paru ogródkach, gdzie nowi gospodarze postanowili zlikwidować malutki trawniczek i radośnie położyli cementową kostkę, żeby coś tam znowu nie wyrosło.

Polityka 40.1998 (2161) z dnia 03.10.1998; Zanussi; s. 97