Archiwum Polityki

Sztuczne ognie

Najkrótsza recenzja ze spektaklu "Dzień Niepodległości" mogłaby brzmieć następująco: miało być wyjątkowo, patriotycznie, radośnie, było - typowo, podniośle i ponuro. Święto przypominało dalszy ciąg Zaduszek. Były kwiaty, wieńce, znicze, przemarsze wojsk, akademie i sztuczne ognie.

To zastanawiające, ale nawet w 1989 r. nie było u nas spontanicznej ochoty do świętowania - tłumy nie wyległy na ulice, by być razem, tak jak w innych krajach odzyskujących wówczas pełną suwerenność. W III RP święta państwowe wcale nie są najbardziej radosnymi dniami roku. Tak jak w polskim kinie największy kłopot jest z brakiem dobrych scenariuszy. Upowszechnił się tymczasowo rytuał zastępczy, będący konglomeratem pewnych elementów przedwojennej tradycji, którą mało kto pamięta, z peerelowskim obyczajem akademii ku czci.

Polityka 47.1998 (2168) z dnia 21.11.1998; Wydarzenia; s. 16
Reklama