Archiwum Polityki

Z nieznanej magicznej przyczyny

W andrzejkowe wieczory dziewczyny liczyły kiedyś kołki w płocie, nadsłuchiwały, gdzie szczeka pies, co wskazywało, skąd mają wypatrywać męża. Jak wygląda, można się było dowiedzieć lejąc w andrzejkowy wieczór wosk albo wróżąc z fusów. Chustka - to łzy, topór - nieszczęście, kajdany - kłopoty, grzebień - oszustwo, jajko - sukces, kopyto - przykrości. Wróżby andrzejkowe się zdegradowały. Kto dziś wierzy w woskowy topór - nieszczęście?

Umiem wróżyć. Przepowiedziałam kiedyś nieznanej osobie, że jej życie zmieni się nie do poznania, a związek z mężczyzną odrodzi na nowo. Po kilku latach zatelefonowała z Ameryki z podziękowaniem. Była Żydówką, chciała wyjechać z Polski. Moja wróżba sprawiła, że jeszcze tego samego dnia złożyła wniosek o emigrację. Chwiejące się małżeństwo scementowało się w obcym otoczeniu.

Danuta Górecka, redaktor naczelna pisma "Wróżka", przed objęciem funkcji sceptyczna (lecz wróżebnie już nawrócona) pojechała do innego miasta podnieść na duchu chorego wuja, który uwielbiał swego, już w latach, wnuka. - Ty chorujesz - powiedziała, a wnuk się niedługo ożeni. - Kiedy? - spytał wuj.

- A w październiku - powiedziała naczelna.

- Chłopak nie ma nawet narzeczonej - powiedziała z wyrzutem na boku rodzina. Dla porządku go jednak zapytano. Wyjawił, że nie chciał dotąd mówić o zamiarze pojęcia za żonę koleżanki, która zaszła w ciążę. Ślub w październiku.

Trudno jest wierzyć w przepowiednie. Wróżby - po prostu zbiegi okoliczności, które bywają zaskakujące, ale nie ma w tym niczego niezwykłego. Coś się lapnie językiem i to się potem sprawdza albo nie. Każdy może wróżyć, jeśli posiadł umiejętność błyskawicznego skonstruowania portretu psychologicznego człowieka, na podstawie wyglądu, wyrazu oczu, sposobu poruszania się. Jeśli ma intuicję i przez lata pracuje z ludzkimi życiorysami, jak to robi psycholog, nauczyciel, dziennikarz, taki portret jest często zdumiewająco trafny. Potem już można przewidzieć zachowanie człowieka w przyszłości. Bo choć nie ma dwóch linii papilarnych jednakowych, jak dwóch takich samych płatków śniegu, to przecież ludzie są do siebie podobni, niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności, w których żyją.

Wróżka Iza Dajwłowska błyskawicznie robi to, co psycholog, nauczyciel, dziennikarz w pracy zawodowej: szybko dużo o rozmówcy wie.

Polityka 48.1998 (2169) z dnia 28.11.1998; Społeczeństwo; s. 92
Reklama