Archiwum Polityki

Chudo z grubym węglem

Jeszcze miesiąc temu, przed atakiem zimy, na hałdach leżało ponad siedem milionów ton węgla, spółki ograniczały wydobycie, a dzisiaj pod kopalniami ustawiają się kilometrowe kolejki ciężarówek - kierowcy skarżą się, że na załadunek czekają po kilka dni, marzną w kabinach, a w całym kraju marzną ludzie. Raz słyszą, że węgla jest za dużo, należy radykalnie zmniejszyć produkcję, a wystarczy, że trochę przymrozi i poprószy śnieg, to okazuje się, iż jest go jak na lekarstwo.

Co się dzieje z węglem? W ubiegłym tygodniu na kopalnianych zwałach leżało 5,4 mln ton węgla: - Szkopuł w tym, że leży miał, nadający się do elektrowni, a nie węgiel gruby, do domowych pieców - tłumaczy Jacek Franczak, kierownik sprzedaży w Kopalni Katowice-Kleofas. - Ostatnie zwały grubego - tzn. orzecha, kostki i kęsów - sprzedaliśmy dwa miesiące temu, a dzisiaj ładujemy tylko bieżące wydobycie.

Kierownik Franczak mówi, że tej jesieni nie było szaleństwa z zakupem zimowego węgla: - Może ludzie liczyli na późną i łagodną zimę?

Polityka 51.1998 (2172) z dnia 19.12.1998; Kraj; s. 27
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >