Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Winni? Niewinni?

Wystawa miała trwać trzy tygodnie. Tymczasem wisi we wrocławskim Arsenale od trzech miesięcy, od dawna już żyjąc własnym życiem. Kilka dni przed Wigilią były prokurator wojskowy, a od dziesięciu lat obrońca, został skreślony z listy Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu. W tym samym dniu dwaj prokuratorzy Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu we Wrocławiu, prowadzącej śledztwo w sprawie stalinowskich morderstw sądowych, zostali przez Hannę Suchocką odwołani z pełnionych funkcji.

Mecenas Edward Gomulski został skreślony z listy adwokatów za "sprzeniewierzenie się elementarnym zasadom uczciwości i sumienności, koniecznym do wykonywania zawodu prawniczego" - głosi uzasadnienie. Sprzeniewierzenie miało miejsce w 1951 r. w Rzeszowie, gdy ówczesny podporucznik Gomulski, zastępując prokuratora oskarżającego w sprawie Mariana Kocaja ps. Klin, oskarżonego o trzy morderstwa i przynależność do "zbrodniczej" Ludowej Straży Bezpieczeństwa, zażądał dlań kary śmierci. Sąd uniewinnił Kocaja z zarzutu przynależności do LSB, ale skazał go na śmierć za pozostałe zarzuty, zamieniając na podstawie amnestii wyrok na 15 lat więzienia. Kocaj wyszedł z więzienia po pięciu latach, w 1956 r. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej Wojciech Krzysztoporski mówi, że 13 adwokatów zajmowało się sprawą Gomulskiego przez cztery godziny. O godzinę dłużej niż trwała rozprawa, podczas której Gomulski oskarżał Mariana Kocaja. - Zadecydował fakt, że pan Gomulski wniósł o wyrok śmierci dla oskarżonego nie znając akt sprawy - tłumaczy mec. Krzysztoporski.

Edward Gomulski mówi, że nie ma pewności, czy w ogóle uczestniczył w procesie Kocaja. W protokole nie ma jego podpisu, tylko notatka, iż wyrok zapadł "w obecności prokuratora wojskowego ppor. Gomulskiego Edwarda". Nie ma zanotowanego żadnego pytania z jego strony, a uważa, że musiałby zapytać chociażby o to, dlaczego żołnierz podziemia planował napad na katolicką plebanię. Ale nawet jeśli był na sali, to wiedział, co prokuratura Kocajowi zarzuca i zgadzał się z oskarżeniem.

Gomulski, absolwent Oficerskiej Szkoły Prawniczej z 1949 r., do 1974 r. pracował w organach prokuratury wojskowej. Potem, po doktoracie na temat służby dyplomatycznej w insurekcji kościuszkowskiej, został wykładowcą w szkole oficerskiej we Wrocławiu.

Polityka 2.1999 (2175) z dnia 09.01.1999; Społeczeństwo; s. 60
Reklama