Archiwum Polityki

A kakoj ty Palak

Mówią, że mieli pecha: nie wyjeżdżali od siebie, to historia sprawiła, że stali się polską mniejszością na Białorusi. Język polski przechowali dziadkowie i Kościół. Młodzi najpierw przestali się uczyć polskiego, a potem po polsku rozmawiać. Polskość wróciła do nich dopiero za pierestrojki, w 1988 r. Trochę późno.

Maria Kozłowska z Dociszek na Grodzieńszczyźnie przyznaje, że nie zauważyła nawet, kiedy w domu przestali mówić po polsku. - Wiedzieliśmy, że korzenie nasze idą od polszczyzny, ale jak my tu mieli uczyć się polskiego, skoro szkoła była rosyjska albo białoruska. Ostatnią polską szkołę, w Grodnie, zamknięto w 1948 r. Kiedy rodzice pojęli, że Polska już nie wróci, przestali robić dzieciom bałagan w głowie, żeby im w życiu było łatwiej.

Kołchoz Dociszki liczy tysiąc osób, Berentowiczów, Budrewiczów, Murawskich, Sawieli, Sawickich.

Polityka 13.1999 (2186) z dnia 27.03.1999; Świat; s. 38