Archiwum Polityki

Szukaj Leppera w polu

Siły natury rządzą sprawą Andrzeja Leppera. Wiosenne prace polowe osłabiły szeregi Samoobrony; grupka chłopów czeka na werdykt przed budynkiem Sądu Okręgowego w Lublinie, kilku weszło do salki rozpraw w towarzystwie 30 dziennikarzy. Jedyne wolne miejsce zostało mi na ławie oskarżonych, obok podsądnego i dwóch obrońców. - Niech pan siada - zapraszają uprzejmie.

- Chciałbym, abyśmy coś najpierw wyjaśnili, a nawet uzgodnili - doświadczony sędzia prowadzący jednoosobowo posiedzenie dba o maniery i każdy szczegół procedury. Komórka dzwoniąca coraz głośniej w czyjejś torbie nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi. Pytania o jawność i zgodę na filmowanie są retoryczne. - Nawet o to wnoszę - mówi spokojnie na stojąco Andrzej Lepper, któremu adwokaci nie są potrzebni, bo doskonale opanował kodeksowe formułki. Po tym, jak owinął sobie media wokół palca, widać, że i wymiarowi sprawiedliwości stawi czoło.

Polityka 17.1999 (2190) z dnia 24.04.1999; Kraj; s. 25