Archiwum Polityki

Nie ma pokoju pod oliwkami

Minęły 32 lata od czasu, gdy Wzgórza Golan zostały zdobyte przez Izrael podczas Wojny Sześciodniowej, a mimo to zachowały one swój pierwotny, niemal dziki charakter. Sporą część obszaru uznano za rezerwat przyrody, w którym żyją dziki, wilki i jeżozwierze w dziwnej koegzystencji z kibucami i osiedlami rolniczymi, na ogół oddalonymi od głównych dróg, wtopionymi w przyrodę. Jedynie anteny radarowe wyrzutni rakietowych, ukryte w białych, ochronnych kopułach, szpecą niektóre wzgórza i przypominają, że nie ma pokoju pod oliwkami.

Komunikat meteorologiczny zapowiadał przelotne deszcze, ale jak zwykle straszył na próżno, bo pogoda była piękna, dwadzieścia dwa stopnie w cieniu. Hermon, 2224 metrów nad poziomem morza, nie zdjął jeszcze swojej śnieżnej czapy, ale na płaskowyżu, między bazaltowymi głazami, pierwsze jabłonie wypuściły różowe pąki, a tłuste krowy wyszły na wiosenne pastwiska. Tylko tutaj, na Wzgórzach Golan, bydło korzysta z zieleni i ze świeżego powietrza; we wszystkich innych dzielnicach kraju musi się zadowolić przemysłową paszą i zapachem obory.

Polityka 17.1999 (2190) z dnia 24.04.1999; Na własne oczy; s. 100