Archiwum Polityki

Najpierw pod górę

Rząd i koalicja nie pozwalają nam zapomnieć o podatkach. Ledwo skończył się traumatyczny okres corocznych rozliczeń PIT-ów, a już na dobre rozgorzały spory w sprawie przyszłorocznego systemu. Wygląda to tak, jakby ktoś z Białej Księgi zawierającej propozycje podatkowe Leszka Balcerowicza powyrywał część kartek, na gwałt dopisał kilka nowych i pospiesznie zszył w całość pozostawiając przy tym gdzieniegdzie puste strony. Takie dzieło, z oczywistych względów, nie może zachwycać.

To co prezentują nam na razie politycy, mniej więcej w dziesięć miesięcy po opublikowaniu Białej Księgi Podatków, trudno nazwać wielką reformą podatkową, która "pozwoli zbudować system spójny, prosty, sprawiedliwy, tani, sprzyjający rozwojowi polskiej gospodarki i polskich rodzin" (cytat z Księgi). Dziś już widać, że z tamtego projektu, po obróbce w politycznym tyglu, niewiele zostało. Rządząca koalicja próbuje raczej zrealizować program minimum: przedsiębiorstwom ograniczyć ciężar fiskalizmu, by gospodarka mogła szybciej się rozwijać; w sferze podatków indywidualnych usunąć najbardziej rażące błędy, a także utrzymać proces ujednolicania stawek VAT.

Polityka 21.1999 (2194) z dnia 22.05.1999; Wydarzenia; s. 17
Reklama