Archiwum Polityki

Nie chcę, ale wracam

Za bramą, na starannie przystrzyżonym trawniku, orkiestra dęta z kościoła Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego gra "Pierwszą Brygadę". Od ulicy Polanki, przez ogród, przesuwa się kolejka imieninowych gości Lecha Wałęsy z prezentami. Leszek Moczulski ofiarował solenizantowi honorowe członkostwo KPN. Wałęsa ma jednak już swoją partię, która właśnie poprosiła byłego prezydenta, by zdecydował się na ponowne kandydowanie do najwyższego urzędu w państwie.

Dwa razy w roku, wokół Lecha Wałęsy kłębi się tłum ludzi - na początku czerwca, z okazji imienin oraz pod koniec września, kiedy świętuje urodziny. W Gdańsku publiczna obecność legendarnego przywódcy Solidarności, od czasu zakończenia prezydenckiej przygody, sprowadza się w zasadzie do tych dwóch towarzyskich okazji. Wtedy w ogrodzie przy Polankach, przed nową willą w stylu dworkowym, z rokiem 1997 wypisanym na frontonie, gromadzą się tłumy. Tym razem nawet większe niż zazwyczaj.

Polityka 24.1999 (2197) z dnia 12.06.1999; Kraj; s. 22
Reklama