Archiwum Polityki

Przeciąganie linii

Kolejna awantura przetargowo-koncesyjna. Tym razem El-Net, firma zależna od Elektrimu, zwycięzca przetargu na operatora tzw. telekomunikacji warszawskiej, czekała na wydanie koncesji aż pół roku. Awantura ta po raz kolejny pokazuje, jak bardzo nieprzejrzyste są w Polsce reguły gry przetargowo-koncesyjnej. Niesprawny jest zawiadujący nią aparat administracyjny; dobierany z klucza politycznego, a nie merytorycznego. Gdy dodatkowo w grę wchodzą duże pieniądze - a w tym przypadku gigantyczne - aparat zostaje sparaliżowany strachem. I nie podejmuje żadnej decyzji.

Brak jest, szkicowo chociażby nakreślonej, długofalowej polityki: czy państwo głównie interesują zyski z telekomunikacji (w tym i z koncesji), czy też stworzenie systemu, krwiobiegu gospodarki? A może założenie w miarę taniego telefonu w każdym domu?

Podobnie było w przetargach na komputeryzację administracji państwowej, podatków, ceł, ubezpieczeń, służby zdrowia czy policji, na szybką kolej (Pendolino), na uzbrojenie Huzara. W tych przypadkach mogła ingerować NIK i Urząd Zamówień Publicznych (w grę bowiem wchodziły wydatki z kasy państwa).

Polityka 25.1999 (2198) z dnia 19.06.1999; Gospodarka; s. 68