Archiwum Polityki

Likwidacja według planu

Po niemal dziesięciu latach istnienia rozwiązała się Socjaldemokracja RP, partia - spadkobierczyni siły przewodniej PRL. Rozwiązanie było planowe, naturalne i bezbolesne. Delegaci na ostatni kongres partii zgodzili się ze swoim kierownictwem, iż misja ich ugrupowania została zakończona, że potrzebne jest "nowe otwarcie", pod znaną zresztą nazwą - SLD. Istotny był jeszcze jeden argument. Zasady ordynacji wyborczej zapisane w konstytucji pozwalają wystawiać do wyborów wyłącznie listy partyjne.

Na kongresie wiele było wzruszających wspomnień, przypominania zasług, ale nie ujawniły się kontrowersje co do głównej uchwały. Zjazd bowiem został przygotowany bardzo solidnie, a dyskusje na temat przyszłości lewicy odbyły się na szczeblu lokalnym. Zresztą Leszek Miller, przewodniczący Socjaldemokracji, rzecz całą przedstawił bardzo jasno: - My stworzyliśmy SLD, ale potem Sojusz nas przerósł. SdRP stała się mocnym, ale jednak tylko zapleczem kadrowym i programowym całej lewicowej formacji.

Polityka 26.1999 (2199) z dnia 26.06.1999; Kraj; s. 28
Reklama