Archiwum Polityki

Gra w salonowca

Kiedyś koło Lublina wylądowało UFO. Przyjechały mikrofony i kamery, żeby przesłuchać świadków. Najbardziej wiarygodny był wieśniak, który to wszystko widział. Stał oparty o widły, palił peta i tak odpowiadał: Jak to UFO wyglądało? Zwyczajnie, coś w podobie pekaesu. A panu nie przeszkadza, że usiadło akurat na pana ziemi? A co to za ziemia, szóstej kategorii, same piachy - niech se lądują.

Kiedy ostatni raz widział pan "Rejs"?

Z piętnaście lat temu.

Z czego teraz się pan śmieje oglądając ten film?

Ja na "Rejsie" w ogóle się nie śmieję. Chcę robić filmy serio, a ludzie się na nich śmieją. To mnie skazuje dożywotnio na komedie.

Czy (prawie) trzydzieści lat temu robiąc "Rejs" podejrzewał pan, że może to być polski film stulecia?

Nic za tym nie przemawiało, nawet poszlaki. To, że film ciągle się podoba, sprawia mi ogromną radość.

Polityka 29.1999 (2202) z dnia 17.07.1999; Kultura; s. 50
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >